Hej. Nazywam się Krysia, mam 19 lat, za sobą wiele ciężkich doświadczeń, jak choćby anoreksja, przede mną zaś matura i kolejna walka o zdrowie, wymarzoną sylwetkę i studia. Ta bitwa jest skomplikowana, bo gdyby nie trudna sytuacja w domu, na którą nałożył się jeszcze bolesny zawód miłosny, możliwe, że te 12 kg, z którymi usiłuję walczyć już od prawie pół roku, nigdy by się tu nie pojawiło.
Moja obecna waga nie jest największą w moim życiu. Wręcz przeciwnie - dwa lata temu ważyłam całe 11 kg więcej (78 kg) - mój organizm ostro odreagował powrót do jedzenia po kilku miesiącach bezustannego głodu. W 2012, będąc pod opieką dietetyka, w ciągu roku schudłam 23 kg i z moimi 55 kg byłam całkiem szczęśliwa. Pracowałam nad swoim wyglądem i podjęłam walkę o to, żeby zerwać z anoreksją i żyć 'normalnie'. Jednak do tej pory nie udało mi się tego osiągnąć. Wspomniane wyżej okoliczności sprawiły, że zaczęłam kompulsywnie zajadać stres, emocje, niepowodzenia i w ciągu tygodnia przytyłam 10 kg. Teraz miałam kolejny moment załamania i dorzuciłam następne 2. 67 kg przy wzroście 167 jest już lekką nadwagą i sprawia, że zarówno jako kobieta i jako rytmiczka nie czuję się z tym komfortowo.
Pomaga mi wiele osób, ale nikt nie uporządkuje tych spraw za mnie. Ani Pani Psycholog, ani moi przyjaciele, ani nawet mój Chłopak. Odkryłam jednak, że najlepiej działa na mnie pozytywna zewnętrzna motywacja, chociaż jeśli zawalę, dajcie mi kopa do dalszej walki. Dlatego właśnie zakładam tego bloga - żeby nareszcie uporać się z dawnymi i obecnymi demonami i zrobić porządek w moim życiu. Nie chodzi tylko o utratę wagi - w moim przypadku jest ona tylko objawem poważniejszych problemów. Chodzi przede wszystkim o zdrowie fizyczne, pewność siebie, poczucie własnej wartości, zadowolenie z życia, siłę do działania... czyli ogólnie pojmowane SZCZĘŚCIE.
Do końca tygodnia wrzucę swój plan treningowy i zarys jadłospisu. Co tydzień będę zamieszczać rodzaj podsumowującego bilansu. Pierwszy, wyjściowy, wygląda tak:
Waga: 67 kg
Moje wymiary [cm]:
PRAWE RAMIĘ: 34
TALIA: 74
BRZUCH: (na wysokości pępka) 84,5
BIODRA: 98,5
PRAWE UDO: 58,5
Za miesiąc pierwszy bilans z fotografią i dalszy plan zrzucania nadmiarowych kilogramów.
Koniec z przerzucaniem odpowiedzialności na innych i zmianami 'od jutra'. Koniec z zaczynaniem walki 'na serio' i brakiem konsekwencji. Czas goni, a sytuacja przestała być 'śmieszna'. Z Waszym wsparciem się uda. Do szybkiego zobaczenia. ;)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz