Przepraszam, że z tygodniowym opóźnieniem, ale tyle się ostatnio działo, że już się zupełnie pogubiłam. Podjęłam pracę, znów postarzałam się o rok, zaliczyłam bardzo dużo mega fajnych spotkań z (w większości) nowo poznanymi ludźmi... Ale już wracam i postaram się jakoś okiełznać moje wrodzone lenistwo zarówno jeśli chodzi o pracę, jak i o bloga. :)
Już w zeszłą sobotę chciałam napisać o otyłości brzusznej (abdominal/central/visceral obesity). Nawet patrząc na moje zdjęcia z maja (a od tego czasu dużo się zmieniło), mimo, iż nie wyglądam na otyłą osobę, da się łatwo zauważyć, że tłuszczyk gromadzi mi się na brzuchu i na biodrach. Wydawało by się, że to normalne - każdy, kto go trochę ma, musi mieć miejsce, gdzie ta niechciana tkanka się odkłada. Wszystko się zgadza, ale jest jeszcze jeden aspekt. Oprócz średnich walorów estetycznych (popularna 'oponka'), istnieje realne niebezpieczeństwo. Osoby, które prezentują typ figury zwany JABŁKIEM, najczęściej należą także do ludzi z grupy skinny-fat lub skrajnych przypadków nadwagi czy otyłości. Zbyt duże nagromadzenie tkanki tłuszczowej na brzuchu powoduje otłuszczenie narządów wewnętrznych oraz sprawia, że zaczyna się ona zachowywać jak osobny gruczoł i wydziela hormony zaburzające działanie naszego ustroju.
Zachwianie gospodarki lipidowej najcześciej prowadzi do syndromu metabolicznego (nadciśnienia tętniczego, miażdżycy, cukrzycy II typu, choroby niedokrwiennej serca, czy nawet niewydolności mózgu). Przyczyny takiego stanu rzeczy? Przede wszystkim - zła dieta i uwarunkowania genetyczne, stres, leki hormonalne, czy wreszcie menopauza. Jeśli jednak wystarczająco wcześnie zadbamy o siebie, możemy tego wszystkiego uniknąć. Pół życia zastanawiałam się, czemu niektóre kobiety mają talię osy, a cały tłuszczyk odkłada im się na nogach. Strasznie im zazdrościłam i teraz, wiedząc już, dlaczego tak się dzieje, zazdroszczę im jeszcze bardziej. ;) Na szczęście postanowiłam też wypowiedzieć walkę mojej 'oponce' i uniknąć wspomnianych wyżej problemów, które trapią m.in. mojego Tatę.
Jak chcę to zrobić? Wybrałam dietę Montignaca. Już kiedyś próbowałam zwracać uwagę na indeks glikemiczny, ale, ponieważ nie byłam panią swojego losu, moja rodzinka wydatnie przyczyniała się do pilnowania wartości kalorycznej potraw, a nie ich wartościowości ("No jak to nie masz ochoty na lody? Zjedz chociaż trochę! Nie bądź nienormalna. Zawsze je lubiłaś!"). Wytłumacz im wtedy, że nie liczy się ilość, a jakość jedzenia...
Dla osób, które nie wierzą, że będąc szczupłym, można cierpieć na otyłość - zdjęcie kobiety będącej typową przedstawicielką rodzaju 'skinny-fat'.
Na koniec wrzucam jeszcze zaległy bilans i plan treningowy na ostatni tydzień. Za parę dni znów napiszę, tym razem o... A, nie powiem - to będzie niespodzianka. ;)
WAGA: 61,6 [-6]
RĘKA: 32 [-2]
TALIA: 69,5 [-4,5]
BRZUCH: 79,5 [-5]
BIODRA: 96,5 [-2]
UDO: 56,5 [-2]






