Powered By Blogger

piątek, 25 lipca 2014

Training plan/ cheat day/ progresja/ training pause

Dużo zagadnień w temacie postu? Możliwe, ale to tylko odzwierciedla to, co dzieje się w moim życiu. ;) Do tej pory trenowałam 3 razy w tygodniu, bo, po pierwsze, takie miałam warunki, a, po drugie, bardzo mocno postawiłam na regenerację. Przerzuciłam się też na treningi Beach Body opracowane przez specjalistów z Pure Jatomi Fitness i... zadziałało. :) A dlaczego? O tym za chwilę.



Wrzucam plan treningów na ten tydzień i już wyjaśniam, czemu od 24 lipca do 1 sierpnia niczego nie wpisałam. Powód jest bardzo prosty - znowu wyjeżdżam, ale tym razem nie będę miała ani czasu, ani miejsca, żeby poćwiczyć, więc mam przymusową training pause.
Nadal przestrzegam diety o obniżonej kaloryczności, ale znoszę to już o wiele lepiej, niż wcześniej. Wiadomo - kiedy człowiek sobie psychicznie 'odpuści' i zacznie zauważać efekty, jest w stanie wytrzymać więcej, niż wtedy, gdy jest sfrustrowaną karykaturą samego siebie.
Pomaga mi też zamienianie posiłków i zmniejszenie reżimu dotyczącego jedzenia tylko 'zdrowych' produktów. Co to za życie, jeśli trzeba sobie wszystkiego odmawiać? Warto od czasu do czasu zjeść ukochanego hot-droga, zapiekankę, czy lody. Najlepiej w trakcie cheat day (nie trzeba wtedy specjalnie liczyć kalorii), albo okazjonalnie wpasować w swój jadłospis. Fakt, że u mnie z tą 'okazjonalnością' ostatnio ciężko - wypada mi ona właściwie codziennie. :/



A teraz trochę o progresji mającej przeciwdziałać przyzwyczajeniu do treningu i, co za tym idzie, także efektowi plateau. Progresja to stopniowe zwiększanie obciążenia, z którym ćwiczycie, wydłużanie przebieganego dystansu... Jednym słowem - stawianie przed sobą coraz większych wyzwań. Uważa się, że powinna wynosić 10% co tydzień. Oznacza to, że jeśli w danym tygodniu biegałeś 5 km w ciągu jednego treningu, w następnym powinieneś pobiec 5,5.
Kolejnym sposobem na ponowne uruchomienie spalania tłuszczu może być przełamanie treningowej rutyny. Jeśli dzień w dzień wstajesz o tej samej porze, jesz to samo i, co gorsza, trenujesz w taki sam sposób o tej samej godzinie, to... Twoje ciało przyzwyczai się i przestaniesz gubić zbędne kilogramy. Unikniesz w miejscu i, prawdopodobnie, umrzesz z nudów. Co z tym zrobić? Wprowadzić urozmaicone posiłki, różne formy treningów i zmieniać ich pory. Jednego dnia biegać rano,  drugiego wieczorem, a trzeciego - po południu. Razem z umiejętnym zastosowaniem progresji takie treningi mogą zdziałać cuda.
Dlatego właśnie ostatnio udało mi się ruszyć z miejsca. Uwzględniłam kilka ważnych czynników, a efekty zaskoczyły mnie samą. Powodzenia także w Waszych wysiłkach!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz