Powered By Blogger

czwartek, 1 maja 2014

Walka o czas

Witam po małej przerwie. Muszę przyznać, że jestem zaskoczona tym, jak łatwo mi teraz przychodzi trzymanie się zasad healthy lifestyle. Chociaż często koszmarnie zmęczona, trzymam się mojego planu treningowego. Złapałam, co prawda, po drodze 1 dzień opóźnienia w ćwiczeniach brzucha, ale nadrobię to w 'wolną' od nich niedzielę. 
Niestety, nie oznacza to, że wszystko idzie idealnie i nastąpił koniec walki. Wręcz przeciwnie. Tylko teraz walczę już głównie nie z sobą (myślałam, że jeszcze przez długi czas do tego nie dojdę), ale z otaczającym mnie światem.
Majowe próby do dyplomów z rytmiki są zawsze wydarzeniami wymagającymi zarówno kondycyjnie, jak i psychicznie, czy logistycznie. Zawsze wyzwaniem jest też brak czasu na jedzenie. Po prostu nagle masz np. 4,5h skakania, czołgania się czy biegania z rzędu i zero czasu na odpoczynek. I weź tu wytrzymaj bez jedzenia, szczególnie, jeśli śniadanie jadłeś 3 godziny wcześniej...
Muszę przyznać, że jeśli tak ma wyglądać moje studenckie życie, to ta wizja na razie nieco mnie przerasta. To prawda - nade wszystko chcę studiować rytmikę, ale wspomniany tryb pracy powoduje, że potem 'padam z nóg', a w pewnym momencie zajęć nie mam już siły się ruszać. Na szczęście nieopisaną pomocą jest czekolada, w szczególności gorzka. Mała, lekkostrawna, łatwa do skubnięcia i szybkiego skonsumowania, a przy tym smaczna, daje jakże potrzebnego energetycznego kopa. Same korzyści - jak tu jej nie kochać? ;)
Jasne, pojawiają się pokusy powrotu do dawnego nałogu. Przy każdym posiłku słyszę zdradziecki podszept 'Zjedz to wszystko teraz, potem będziesz miała »z głowy«'. Mhm - będę głodna, bez energii, zjedzą mnie wyrzuty sumienia, znowu znienawidzę siebie i tyle z tego będzie.
Wszystko układa się bardzo fajnie i, cytując moją przyjaciółkę 'Gdyby nie matura, to życie byłoby idealne'. Martwi mnie tylko jedna sprawa, którą w teorii nie powinnam się przejmować, bo osobiście mnie nie dotyczy - dlaczego coraz więcej młodych ludzi porada w zaburzenia odżywiania? Co powoduje, że na wszelką niegościnność i szorstkość świata reagują samodestrukcją? Nikt ich do tego nie zmusza, nikt im tej drogi nie pokazuje. Dlaczego zatem tak wielu z nich nią podąża?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz