Powered By Blogger

piątek, 2 maja 2014

First bilance

No i proszę, mamy tydzień bez obżerania się :) Nie powiem - nie było specjalnie ciężko, bo zyskałam nagle nową broń, czyli szacunek i sympatię do siebie, a to naprawdę bardzo pomaga. Najgorzej jest przezwyciężyć stare przyzwyczajenia i naprawdę kontrolować, to, co się je oraz pilnować pór posiłków. Chociaż to jeszcze przychodzi mi w miarę łatwo. 
Tak naprawdę najcięższe walki zawsze staczam wieczorem o to, żeby nie wcinać kolejnego owocu czy jogurtu, ale iść spać, bo bez sensu jest zarywać najlepsze godziny snu i próbować odsypiać je w dzień. Albo, co gorsza, machnąć ręką i powiedzieć 'Przecież już nie raz spałam tak krótko - byleby tylko przespać 6h, to dam radę!'. Jestem mistrzem w oszukiwaniu siebie i innych i, dość często, pomimo otępienia następnego dnia, zmęczenia, czy braku humoru, decydowałam się tracić czas na nic nie wnoszące nocne 'posiadówki'. W momentach fizycznego albo psychicznego wyczerpania człowiek jest najmniej odporny na działanie wszystkich niekorzystnych czynników, nie kontroluje do końca swojego zachowania. Jeśli wtedy uda nam się powiedzieć 'NIE' w odpowiednim momencie - wygraliśmy. :)
Miałam plan, żeby bilanse wrzucać co sobotę rano, nie wiem jednak, czy jutro będę w domu i czy będę miała na to czas, więc zrobiłam kolejny dzisiaj rano. 

Waga: 64 [-3]

PRAWE RAMIĘ 33,5 [-0,5]
TALIA 74
BRZUCH 82,5 [-2]
BIODRA 98,5
PRAWE UDO 58,5

Jestem zadowolona, bo mimo, że po pomiarach na razie widać tak średnio (w kwadratowych nawiasach macie 'ubytek' kg/cm), to po sylwetce bardzo. Na początku duży spadek wagi, czy obwodu brzucha jest czymś normalnym. Ale ja sama czuję się świetnie, więc challenge na kolejny tydzień właśnie został accepted. ;)


2 komentarze: