Rozpędziłam się z tym zrzucaniem kilogramów. Ale najbardziej cieszy mnie to, że nawet kiedy najdzie mnie pokusa, żeby znów się objeść, potrafię ją przezwyciężyć, chociaż też nie zawsze. Czasem wetnę nieco więcej zdrowych rzeczy i potem muszę się 'ratować' jakimiś warzywami.
Wynika to wszystko chyba z poukładania pewnych spraw w głowie, zmiany stosunku do siebie itd. itd. Trochę mnie jednak zaczyna zżerać przedmaturalny stres. Nie przed samym egzaminem - głównie przed zagadnieniami logistycznymi tj. dojazdem, jedzeniem (przecież jeśli wstanę o 6 i zjem śniadanie, to nie dość, że będę niewyspana, to jeszcze w trakcie testu nie wolno mi nic zjeść, więc po 6h padnę z głodu i braku energii...), brakiem snu... Uff, muszę się trochę uspokoić, bo inaczej wszystko skończy się zawałem albo nawrotem zaburzeń odżywiania.
Ponieważ od jutra rozpoczyna się nowy tydzień mojej walki, wrzucam nowy plan treningowy. Nie jest on jednak analogiczny do poprzedniego. Rest day znów wypada mi w środę, ale ze względu na brak czasu na przygotowania do matury, dużą jego ilość spędzoną poza domem, zmęczenie etc. etc. już w ostatnim tygodniu od czwartku byłam zmuszona zrezygnować z ćwiczeń na brzuch. Nie mówię, że zarzucam ten pomysł całkowicie, jednak na okres matur - owszem. Ktoś niestety musi zadbać o moją prezentację na ustny polski, a większość stresu wynika z poczucia psychicznego dyskomfortu, że jeszcze jej nie mam... Dlatego ten plan składa się tylko z cardio i skalpela, a za jakieś 2 tygodnie wrócę do rzeźbienia brzuszka z podwójną siłą. :)


Spokojnie, ja swoją zaczęłam pisać dopiero tydzień przed egzaminem ustnym, a 100% i tak było :) nie ma sensu się stresować, buźka :* wierzę w Ciebie :)
OdpowiedzUsuńNiesamowite jest to wsparcie, które mi dajesz - po każdym takim komentarzu po prostu 'fruwam nad ziemią' ;) dojazd na maturę będzie największym challenge'em, ale spróbuję trochę wyluzować. dziękuję :*
UsuńJak trzeba będzie to przyjadę i sama Cię zawiozę, ale nie licz na moje umiejętności kierowcy w dużym mieście.. :D dasz radę, a później do Łeby, o. :*
OdpowiedzUsuńHaha, zawsze chętnie ;) a Wawa nie jest znowu takim strasznym miejscem dla kierowców. Właśnie bardzo bym chciała wpaść jakoś w te wakacje, ale nie wiem jeszcze kiedy. Umówimy się jakoś :)
Usuńnawet jeśli, to i tak byłabym w szoku jeżdżąc po tak dużym mieście :P daamy radę. jak nie będziesz jak miała się przetransportować to let me know, podlecę na jakiejś suszarce bezprzewodowej i nie będzie już problemu ;)
OdpowiedzUsuńHaha, jesteś bezcenna xD może aż tak tragicznie nie będzie, ale fajny środek transportu mi podrzuciłaś. Z pewnością rozwiąże wszystkie moje problemy ;)
OdpowiedzUsuń