Powered By Blogger

niedziela, 11 maja 2014

Druga 'porażka'

No cóż... Tym razem nie tony słodyczy, ale jabłek i marchewki. Cała jestem już po prostu żółta a wody nabrałam ponad kilogram. Dlaczego? Hmm, znowu sb trochę odpuściłam i nie mogę powiedzieć, że to dlatego, że 'nie lubię sb' albo 'nie mogę na sb patrzeć'. Po prostu byłam chyba trochę zmęczona wszystkim, co się dzieje wokół, niewyspana, zalatana itd. I trochę zniechęcona faktem, że to idzie tak wolno. Jasne - niezdrowe sposoby zrzucania wagi są szybsze, ale skutki, najczęściej, opłakane. Trochę jeszcze czasu minie, zanim przestanę cały proces 'przyspieszać'. A potem siedzieć do późna w noc, żeby jak najbardziej zminimalizować niekorzystne konsekwencje moich działań.
Póki co, na razie znowu jestem niewyspana, ociężała i nie mam siły, żeby się za coś wziąć, ale to tylko małe potknięcie na drodze do dbania o sb. Nie czuję się winna,w odróżnieniu do wcześniejszych sytuacji, bo mechanizm tym razem był inny - nie wbrew mnie. 
Oczywiście treningi znowu mi się przesunęły i wczorajszy skalpel wylądował w dniu dzisiejszym. Zaraz lecę go wykonać. Nie martwcie się i trzymajcie za mnie kciuki. Buziaki :*


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz