Powered By Blogger

poniedziałek, 16 czerwca 2014

Mish-mash in life = mish-mash in training

Zgodnie z tytułem posta, trening ściśle odzwierciedla to, co dzieje się w Twoim życiu. Kiedy jesteś szczęśliwy i wypoczęty, będziesz czerpać z niego najwięcej przyjemności i korzyści. Jeśli natomiast będziesz ćwiczyć z niechęci do własnego ciała/wyglądu albo żeby się ukarać - lepiej od razu przerwij, bo taki trening nic Ci nie da - możesz tylko zrobić sobie poważną krzywdę. 
Rzecz ma się analogicznie w sytuacji, w której w Twoim życiu dzieje się tyle, że zastanawiasz się, w co 'włożyć ręce' lub kiedy wszystko jest tak nieprzewidywalne, że nigdy nie wiesz, co jeszcze się wydarzy. 
Mój przypadek leży gdzieś na granicy dwóch opisanych opcji i, jak zwykle, nie należy do łatwych. W ciągu trzech najbliższych dni będę żyć głównie na adrenalinie zdając kolejne egzaminy wstępne, martwiąc się o dojazd, sprawy formalne i własne kompetencje. Gdzie w tym wszystkim spokój, porządek i regeneracja? Jak wcisnąć w to choćby najkrótszą TABATĘ? Co zrobić w takiej sytuacji? 
Tutaj wkracza mój tegoroczny nabytek, utrwalony dodatkowo przez wydarzenia zeszłego tygodnia - dokładnie i odpowiedzialne planowanie. Skoro nie mogę zrobić jednego długoterminowego planu, każdego dnia muszę usiąść i szczegółowo rozpisać nie tylko dany dzień, ale i następny. Jeśli coś 'nie wyjdzie', zamiast się denerwować, trzeba zareagować elastycznie i wdrożyć wariant C wersji D zapasowej odsłony planu H. ;)
Druga część tygodnia to już typowy przykład drugiego rodzaju przeszkód treningowych. Nie znam hotelu, w którym się zatrzymam, o warunkach wewnątrz  mam tylko mgliste pojęcie. Nie wiem też jeszcze, co właściwie będę robić w Wiedniu - co zwiedzać, gdzie balować itd., więc plan treningów będę mogła ułożyć dopiero po przybyciu na miejsce. 
Dlaczego o tym wszystkim piszę? Tak, chcę się trochę usprawiedliwić, że nie wrzucę dzisiaj planu treningowego na ten tydzień. Ale chcę Wam też uświadomić, że wszytko można pogodzić, chociaż często będzie to wymagać bardzo dużo wysiłku. Jeśli jednak nam zależy - warto, bo nic nie motywuje bardziej, niż świadomość, że udało Ci się osiągnąć cel na przekór wszelkim przeciwnościom losu. ;)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz